Skąd się bierze? Czy przejdzie? Jakie zachowania są „normalne”? Czy moje dziecko już nigdy nie będzie chciało próbować nowości? Jak je wspierać w tym trudnym okresie? Czy to moja wina? Kiedyś chętnie zjadało całe posiłki, dlaczego nagle się „zepsuło”?!


To zaledwie garstka pytań jakie zadają sobie rodzice dzieci borykających się z problemem jedzenia, niechętnych do próbowania nowości, unikających większości potraw. Czy jest to naturalne zjawisko rozwojowe, a może powód do zmartwienia? Sprawdźmy fakty.


Neofobia to silna niechęć, a czasem obawa przed próbowaniem nowych pokarmów oraz brak otwartości na zaakceptowanie innych niż dotychczas form podania tego samego dania. To naturalny okres rozwojowy, który może dotyczyć nawet 80-90% dzieci. Co ciekawe, zachowania neofobiczne widoczne są również u zwierząt i są one ewolucyjnym mechanizmem lęku przed jedzeniem. Ma on za zadanie uchronić młode osobniki przed spożyciem potencjalnie trujących produktów.

Występowanie neofobii u dzieci obserwuje się między 2 a 6 rokiem życia, kiedy dziecko jest w stanie samodzielnie sięgnąć po jedzenie i jest etapem przejściowym. Bardzo charakterystyczną cechą jest odmowa, następująca najczęściej jeszcze przed spróbowaniem dania, ponieważ najważniejszym zmysłem oceniających dla dziecka jest wzrok. Maluchy mają swoje preferencje dotyczące tego jak jedzenie ma wyglądać na talerzu, jaki ma mieć kolor, w jaki kształt ma zostać pokrojone, czy się ze sobą styka (częstym zjawiskiem jest lęk przed zanieczyszczeniem jedzenia ).

Warto te potrzeby uszanować i poznać techniki wspierające. Trudno wyznaczyć granicę kiedy ten naturalny etap rozwoju jest już problemem wymagającym pomocy specjalisty (pediatry, dietetyka, neurologopedy). Przedłużający się stan odrzucania większości pokarmów, pojawiające się stwierdzone niedobory lub brak prawidłowego wzrastania zawsze powinny alarmować opiekunów. Jeżeli coś Cię niepokoi warto zasięgnąć porady specjalisty, który jest w stanie ocenić czy nasz maluch zmaga się z problemami zdrowotnymi, motorycznymi, sensorycznymi lub psychologicznymi, które być może utrudniają dziecku prawidłowe pobieranie pokarmów, czy jest to jedynie naturalny, przejściowy etap.

Okres neofobii wzbudza w rodzicach wiele niepokoju, jednak mając świadomość, że jest to kolejny etap rozwoju możemy wspomóc siebie i dziecko w tych trudnych chwilach. Pamiętajmy również, że neofobia może mieć różne nasilenie (lub nie występować w ogóle), zależne od charakteru i temperamentu dziecka, czy osobniczych preferencji smakowych zbudowanych już podczas etapu karmienia mlekiem i rozszerzania diety.

Jak radzić sobie z neofobią u dziecka?

Wiemy już, że neofobia może być uwarunkowana ewolucyjnie, czyli jest fazą autentycznego lęku przed jedzeniem. Warto również pamiętać, że w wieku około dwóch lat następuje kolejny naturalny etap rozwojowy dziecka. Chyba każdy rodzic zna termin „bunt 2-latka”? 😉 To właśnie w tym okresie nasza pociecha staje się bardziej autonomiczna, niezależna, dostrzega swoją odrębność, uczy się wyrażać emocje, chce podejmować wszystkie decyzje i wydawać rozkazy. Nadal jednak wymaga opieki i wsparcia ze strony opiekunów, których zadaniem jest znaleźć równowagę pomiędzy akceptacją pewnych zachowań, a stawianiem wymagań. Dla dziecka równie istotnym może być fakt, że chce założyć na spacer swoją ulubioną czerwoną koszulkę, jak to, że chce zjeść z określonego talerzyka, czy, że nie napije się z proponowanego przez nas kubeczka. Niekiedy niezbyt ważne z naszego punktu widzenia „grymaszenie” dziecka jest właśnie jego próbą decydowania o sobie. Uszanujmy to! Ale pamiętajmy również, że to my jesteśmy odpowiedzialni za jego bezpieczeństwo, dziecko nie jest w stanie na tym etapie rozwoju przewidzieć wielu konsekwencji swoich zachowań. Z pomocą przychodzi nam złota zasada podziału odpowiedzialności, której autorką jest Ellyn Satter: „Rodzic jest odpowiedzialny za to CO, KIEDY i GDZIE poda dziecku do jedzenia, dziecko jest odpowiedzialne za to CO, ILE i czy w ogóle zje”.

Nie zmuszajmy!

Nie zmuszajmy naszych pociech do jedzenia, bo to ich ciało i ich odpowiedzialność! Nasze organizmy wyposażone są w szereg mechanizmów sterujących ośrodkiem sytości i głodu (mówiąc wprost: czy jestem głodny/głodna czy najedzony/najedzona), zatem apetyt pojawia się w odpowiedzi na potrzeby organizmu, a nie nasze „proszę zjedz kochanie jeszcze łyżeczkę marchewki” 😉 Warto od najmłodszych lat uczyć dzieci odczytywania sygnałów płynących z ich ciała i dbać o dobre relacje z jedzeniem. Udowodniono, że osoby, które nie były zmuszane do jedzenia, nie były nim nagradzane (np. dostaniesz batonika jak ładnie zjesz brokuły) mają mniejsze tendencje w przyszłości do nadwagi, przejadania się, jedzenia pod wpływem emocji, zaburzeń odżywiania czy wybiórczości pokarmowej.

-Nie ustępujmy w proponowaniu różnych smaków!-

Niestety częstym zjawiskiem, gdy dziecko ma trudności z jedzeniem, jest ograniczanie jego diety do pewnych smaków, które dziecko akceptuje (bułka na śniadanie, obiad i kolacje?) lub przygotowywanie tego samego rodzaju dań (np. dziecko nie zjadło obiadu, biegniemy smażyć jego ulubione naleśniki, bo przecież musi „cokolwiek” zjeść). Ważna jest ekspozycja – jeżeli nie będziemy proponować różnorodnych posiłków, nie oczekujmy, że dziecko nagle zechce jeść coś, co jest dla niego nieznane. Im mniej kontaktu z nieznanym jedzeniem, tym trudniej je oswoić. Nie podporządkowujmy wszystkich posiłków pod gust dzieci, ale starajmy się, żeby maluch miał z czego wybierać. Twój maluch kocha makaron z sosem? Przygotuj jego ulubiony sos, ale pobaw się kształtem makaronu, czy jego rodzajem. Początkowo możesz dodać do „sprawdzonego” kształtu zaledwie kilka sztuk innego, nowego. Nie zraź się, jeżeli maluch odmówi spróbowania, ponawiaj podobne próby przy każdych posiłkach. Twój maluch nie lubi marchewki? Zaproponuj mu na talerzu marchewkę surową w całości, pokrojoną w plasterki, słupki, a może gotowaną. Uwierz, że ta sama marchewka może być dla dziecka całkiem innym warzywem!

-Włącz dziecko w rodzinne posiłki!-

Nie tylko samo spożywanie posiłków jest oswajaniem, również to co się dzieje przed. Pozwól obcować z żywnością, róbcie wspólne zakupy, zaproś dziecko do przygotowywania posiłków, obierania warzyw, mieszania, nakładania dań i koniecznie włącz je w rodzinne posiłki. Utrzymuj pozytywną atmosferę przy stole, rozmawiaj o tym, jaki zapach, kolor, konsystencję ma przygotowana potrawa, pozwól dziecku nakładać samodzielnie przygotowane posiłki. Może wyobrazicie sobie, że jesteście na wakacjach w hotelu i pobawicie się w szwedzki bufet? Pozwól dziecku nałożyć posiłek również dla Ciebie. Dawaj dobry przykład swoim talerzem, dzieci najwięcej uczą się przez obserwację dorosłych!


-Unikaj pewnych zwrotów!-

Nasze słowa, mimika czy zachowanie przy stole mają ogromne znaczenie dla małego, bacznego obserwatora. Dorośli mają tendencję do powielania schematów i utartych zdań, które sami słyszeli w dzieciństwie. Zapewne wielu z nas pamięta zdania: „nie baw się jedzeniem”, „musisz wszystko zjeść”, „zobacz, twój brat tyle zjada” „babcia się nagotowała, nie rób jej przykrości”, „przy jedzeniu się nie mówi”. I tak jedzenie, niezbędna i przyjemna czynność, zaczyna być dla dziecka poligonem strachu, poczucia winy czy wstydu. Zamiast tego uczmy dzieci, że posiłki spożywa się wtedy, kiedy jest się głodnym, a nie żeby sprawić komuś przyjemność. Zostawianie na talerzu, gdy jest się już najedzonym, to świetny nawyk, bo to znak, że wiem, ile potrzebuję jedzenia.

Zatem co mówić do pociechy podczas jedzenia? Może spróbuj tak:

  • Jak to smakuje, opowiedz mi!
  • Jaki kolor mają Twoje warzywa?
  • Ciekawe czy te buraczki są tak słodkie jak ostatnio!
  • Sprawdźmy czyja marchewka głośniej chrupnie!
  • Jeżeli już się najadłeś to ok, dziękuję!
  • Jak pachnie ta papryka, próbowałeś czy jest soczysta?
  • Sprawdź czy już się najadłeś, będziesz coś jeszcze jadł?
  • Może zasmakuje Ci za jakiś czas, ja też kiedyś tego nie lubiłam/lubiłem (nie bój się mówić, przy dziecku, że coś Ci nie smakuje, możesz mieć swoje preferencje jak każdy, to też jest ważna lekcja). Oczywiście uczące się dopiero swojego organizmu dziecko ma prawo nie raz się pomylić, zjeść za mało i prosić zaraz po obiedzie o podwieczorek, czy zjeść za dużo, ale nie przejmuj się tym. Praktyka czyni mistrza!

-Bawmy się jedzeniem!-

Pomocne mogą być książeczki o jedzeniu, lepienie z plasteliny warzyw czy owoców, uczestniczenie w procesie przygotowywania posiłków, krojenie, układanie wzorków na talerzu czy mieszanie ciasta rękami. Zawiąż dziecku oczy i pobawcie się w odgadywanie smaków. A może zawiążesz oczy i pozwolisz się swojemu dziecku nakarmić?!

-Tylko spokój Cię uratuje! ;)-

Drogi rodzicu pamiętaj, że okres neofobii rozwojowej jest przejściowy, nie zostaje z nami do końca życia, stopniowo maleje. Sprawdź ilość przekąsek i słodkich napojów podawanych w ciągu dnia – może okazać się, że jest ich całkiem sporo i Twoje dziecko nie jest wystarczająco głodne przed głównymi daniami. Wprowadź stałe pory posiłków i unikaj zapychających przekąsek. Zadbaj o wyciszenie przed posiłkiem, wyłącz wszystkie rozpraszacze typu telewizor czy tablet.

Postępując zgodnie z tymi wskazówkami możemy zminimalizować natężenie neofobii, jednak nie obwiniaj się kiedy dziecko nadal nie jest gotowe do zmiany swojego stosunku do jedzenia. Najważniejsze jest zatem nie to czy neofobia się pojawi, ale to jak my na nią zareagujemy. Jeśli jednak coś Cię niepokoi, sytuacja się nasila lub przedłuża skontaktuj się z lekarzem, terapeutą karmienia bądź dietetykiem, aby uniknąć utrwalenia zachowań bądź przejścia ich w wybiórczość pokarmową.

Jeśli potrzebujesz wsparcia w radzeniu sobie ze swoim ,,niejadkiem”, dołącz do grupy wsparcia: https://www.facebook.com/groups/803723700621911

Jeśli martwi Cię przedłużająca się neofobia żywieniowa lub podejrzewasz u swojego dziecka wybiórczość pokarmową – skorzystaj z pomocy profesjonalisty!

Leave a comment